Książkę Leociaka i Tomczok można by potraktować jako znakomity przewodnik po wieloimiennym zjawisku, który to przewodnik – co wydaje się tym cenniejsze – nie tylko proponuje przenikliwe, miejscami porywające analizy i reinterpretacje ważnych albo popularnych tekstów, ale też pokazuje, jak samodzielnie czytać (nie tylko) literaturę poświęconą Zagładzie; tym samym niejako mimochodem staje się podręcznikiem lektury krytycznej, podejrzliwej wobec własnych reakcji, afektów czy empatii oraz ideologicznych preferencji.
dr hab. Anita Jarzyna, prof. UŁ
W naszej książce kicz nie jest kategorią antykwaryczną, traktujemy go jak perłę z lamusa, odświeżamy ją zatem i przywracamy czytelnikom z wiarą, że uda się dzięki temu odróżnić ją od innych pereł, na przykład sztucznych, a także od pozostałych, modnych współcześnie, ozdób czy dekoracji. Nie sugerujemy, które z nich mają się bardziej podobać, a które mają się nie podobać w ogóle, chcemy natomiast zwrócić uwagę na to, że kicz holokaustowy zajmuje duży obszar „przeklętych problemów” związanych w polskiej kulturze z Holokaustem i nie jest wolny od manipulacji. Przeciwnie, wizja świata, jaką narzucają narracje kiczowate, zasłania oryginalną literaturę Zagłady: dzienniki, pamiętniki, wspomnienia, wiersze. Czy to, że zasłania, jest złe? Niekoniecznie. Ale już to, że wybieramy dziś sezonową Zagładę, że zawsze musi być na Zagładę jakiś sezon – Sprawiedliwych, katolików, antysemitów, a nawet wieszczów narodowych – ma z pewnością istotne znaczenie. Dostępu do historii nie powinny bowiem bronić zasłony.
Przygotowując tę książkę, zdaliśmy sobie sprawę, jak wiele różnorodnych tekstów porywa ze sobą wezbrana fala Zagłady. Zafascynowani tym zjawiskiem, pytamy, jak i dlaczego tak się dzieje, co uruchamia i determinuje ten proces produkcji i konsumpcji wyrobów literackich z etykietą „Holokaust”. Zajmujemy w tych rozważaniach przede wszystkim postawę analityczną i krytyczną, a nie wartościującą. Krytyczny potencjał naszej książki zbudowany jest na głębokim rozumieniu słowa „krytyka”. Nie chodzi tu o krytykowanie kogoś lub czegoś, lecz o poddanie „testowi rozumu” literatury uwikłanej w Zagładę, reguł jej tworzenia i stylów odbioru. Chodzi również o taką krytyczną analizę rzeczywistości społecznej, ekonomicznej i kulturalnej, która ma walor demaskatorski, rozbija iluzje i zmyślenia, odsłania mechanizmy rynkowe i psychologiczne strategie zarządzania pisarskimi i czytelniczymi afektami. Nie ustawiamy się w roli strażników żadnej ortodoksji, nie jesteśmy inkwizytorami osądzającymi odstępstwa od prawdziwej wiary i tropiącymi heretyckie, a więc godne potępienia przedstawienia Zagłady. Nikogo nie wykluczamy, nikomu nie narzucamy jedynie słusznej ideologii czy estetyki.
Ze Wstępu